sobota, 10 grudnia 2016

W Burzy uczuć" Rozdział- 1

W górach w głębi lasu  mieści się zamek  otoczony wysokim grubym murem, w którym panuje chłód. Ona stała na balkonie  drżącymi rękami opierała się o balustradę i patrzyła na bezgwiezdne niebo, na którym był w pełni księżyc.Letni wietrzyk rozwiewał jej prze długie ciemne jak smoła włosy. Próbowała pozbierać myśli i zastanowić się nad tym co powinna zrobić ? Czy zgodzić się na propozycje Jej przyjaciela przylecieć do Niego i zamieszkać  w domu Pełnych wilków ??
Czy też uciec z dala od Tego zamku i od wszystkich  oraz zaszyć się gdzieś, gdzie Jej nikt nie znajdzie??
Nigdy nie była strachliwa i nie pewna siebie osobą. Może gdy była młodsza była szarą myszką i zamkniętą w sobie dziewczyną ale to  zmieniło gdy się przeprowadziła z rodziną. Całe Jej życie przewróciło się do góry nogami , ale wolała o tych czasach teraz nie wspominać. W tej chwili miała przeogromną ochotę położyć do łóżka i  zakopać się w pościeli., lecz wiedziała że to by było tylko chęć odłożenia w czasie podjęcia decyzji. Musiała jak najszybciej stąd uciec od tego miejsca i wspomnień. 
Nie zasłużyła na taki okrutny los. Nie zrobiła nic złego zawsze starała sie każdemu pomagać być miła , wiec czemu? Czemu życie tak nią się zabawiło zraniło zabiło i odebrało najważniejszą osobę i najbliższą Jej sercu?? Nie mogła nie potrafiła już siedzieć w tej posiadłości sama bez Niego u Jej boku. Wszędzie gdzie po patrzyła uderzały całą siłą wspomnienia o Nich , o dniach spędzonych razem. Czuła pustkę w sercu która rozrywała ją na pół. Chciała płakać  wyć krzyczeć z bólu który ją rozrywa zabija  krok po kroku. Już miała się poddać Gdy by nie jej przyjaciel to on podał jej pomocną rękę przyszedł z ratunkiem i wyrwał ją z koszmaru ale nie umiał jej pomóc ze smutkiem krwawym sercem . Siadła na łóżku i wróciła wspomnieniami do dnia w którym po latach ujrzała twarz przyjaciela......

   Siedziałam przy ścianie ze skulonymi nogami przy ciągniętymi do klatki piersiowej i obejmowałam je swoimi dłońmi. W pomieszczeniu było ciemno i chłodno. Wyczuć tam  było stęchliznę smród i brud oraz  krew. Była cała pokaleczona w szramach i siniakach oblepiona brudem   pyłem  ,zeschniętej krwi i ropy. Miała bladą cerę sińce  pod oczami od nie spania i opadające powieki. Siniaki pokrywały się nawzajem nadając jej ciału tęcze. Wyglądała koszmarnie było jej widać żebra ponieważ nie dostawała jedzenia jedynie jedna kromkę czerstwego chleba i kubek zimnej wody na dzień a jak była nie grzeczna jak to mówił Jej PAN to ją głodził     Miała na sobie obdarty podkoszulek który zakrywał jej tylko piersi  i jakieś bokserki na sobie.Całe Jej ciało było obolałe spowodowane biciem, kopaniem, biczowaniem, nie potrafiła się poruszyć. Wiedziała że ma kilka żeber połamanych bo gdy nabierała powietrza to ją bolały i  miała inne połamania zbyt wiele. Najbardziej jej doskwierał ból pieczenie w okolicach dolnych. Domyślałasię że jej coś zrobili tam bo katusze jakie doskwiera nie odchodzą i męczą sponiewierane i wymęczone Godzinnymi gwałtami.Nie liczyła godzin ani  dni od kiedy tu się znalazła. Sporo czasu już tu spędziła zakuta  kajdanami na kostkach i nadgarstkach a na szyi obroża jak jakiś pies. Zawsze prowadzona łańcuchem do pokoju karząc  Jej iść na czworaka. 
Bała się zasnąć bo gdy tylko zamykała oczy widziała co jej robiono. Modliła się tylko o śmierć poddała się nie miała siły na dalszą walkę o przetrwanie. Straciła nadzieje że ktoś ją ocali. Nikt przecież nie wiedział że ją ktoś porwał i więzi a Jej kochanka zabito.Rodzice myślą pewnie że wiedzie szczęśliwe życie u boku Swojego wymarzonego Mężczyzny, a tak nie jest. Nawet Jej przyjaciel z dzieciństwa zerwał z nią kontakt i nie obchodziło Go co z Nią się dzieje. Nikogo nie obchodziła nikt nie interesował sie nią . Nawet Jej ukochany Mat Ją zdradził tak po prostu sprzedał jak zwykłą rzecz.  Położyła się na boku w pozycji embrionalnej i przymknełam lekko powieki i wsłuchiwała się w dźwięki , czekając na swoją egzekucje.Bo wiedział że już kolejnego razu nie wytrzyma ciało jej wszystkiego odmawiało czuła jak powoli i boleśnie umiera.
 W pewnej chwili usłyszała wybuch co ją przeraził niewiedziała co sie dzieje. Słyszała krzyki wołanie strzały.  Hałasu rozbrzmiewający w   jej  uszach spowodował strach. Bała się wiec zasłoniła uszy i bujała się na boki.  Usłyszała że ktoś pada pod drzwiami, jakiś ruch i wypowiedziane słowo " otwierać " Przerażona wstrzymała oddech serce dudniło tak mocno w piersi że miała nieodparte wrażenie że jej zaraz wyskoczy . 
-Jest tu ktoś? podać latarkę ciemno tu- usłyszała i zacisneła rece.
Zauważyła poświatę jasnego światła i usłyszała że ktoś się do niej zbliża nie ruszyła się .
-Mamy kogoś- poczuła na sobie ręke drgneła
-Podajcie koce !! Nie bój się mnie przyszliśmy Was uratować- czy ona się przesłyszała czy On powiedział że przyszli ją i innych uratować??
-rrr-aaa-ttt-uun-eek??-Ledwo co jej się udało to wypowiedzieć gula w gardle i na puchniete rozciete i spragnione wody usta pozwoliły na wypowiedzenie tego jednego słowa.
Poczuła jak ktoś okrywa ją ciepłym kocem i podnosi . Ledwo stoi na nogach które uginają się gdy próbuje iść gdyby nie pomocne ręce które ją podtrzymują w pasie nie ruszyła by się z miejsca.
-Karina?! Karina! czy to ty?-Znam ten głos. Zwróciłam swoj wzrok w stronę gdzie dobiegł mnie głos i Ujrzałam Tom-sona. Zamrugała kilka krotnie bo niedowierzała że on tu jest. Zanim cokolwiek zrobiła powiedziała znalazła sie w gorącymuścisku przyjaciela. Dopiero wtedy zrozumiała jak bardzo za nim tęskniła.
-Tom-szepneła mu do ucha i sie rozpłakała
Została zaprowadzona do jakiegoś pokoju gdzie usiadła na wygodnym fotelu i do ręki wciśnięto jej kubek z wodą. Po wypiciu Go mogła normalnie częściowo rozmawiać
-Powinna pojechać do szpitala Tam się nią dobrze zajmą- powiedział jeden z wysokich mężczyzn stojących koło Jej przyjaciela .
-NIE! NIE ! NIE!!! 
-Spokojnie! -Usiadł koło niej tomson i obją ja a ona położyła mu głowę na ramieniu.
-Ja nie mogę.  -
-CII nikt ci krzywdy nie zrobi
-Ale ....
-Wiem nie zapomniałem. Obiecałem przecież
-Kochanie zawołaj Eryka by Ją zbadał- Zwrócił się do Blondyna-spojrzałam raz na Niego raz na Toma. Wyczuwając mój nie pokój położył swoją dłoń na mojej i ścisną a potem  szepną mi na ucho -To lekarz zajmujący się zmiennymi . Nie masz się czym martwić.- W odpowiedzi kiwneła głową i się przytuliła do Niego. W tej chwili Był dla niej ostoją i osoba przy której czuła się bezpiecznie. On ją rozumiał bez słów wiedział o co Jej chodzi
- spragniona! -szepneła w skórę TOM-sona -Prze...przepraszm- i odsuneła się od Niego. Podciągneła nogi do klatki piersiowej i ułożyła na niej głowę. Poczuła jak ktoś Ją głaska po głowie. Podniosła szkliste oczęta do góry i napotkała szmaragdowe oczy Tom-sona wpatrujące sie w Nią.-
-Zostawcie nas samych Kochanie?
-Bede za drzwiami jak byście czegoś potrzebowali to zawołaj.
- Dobrze 
Gdyy zostałam sama z Tom-sonem Po wypiciu wszystkiego oblizała się i zwróciła do przyjaciela.-Co tu sie dzieję??- była zdezorientowana w sytuacji w jakiej sie teraz znalazła,w Pomieszczeniu było oprócz niej i Toma trzech mężczyzn.
-jestem Eryk przyszłem Cię zbadać . Pozwolisz?-Ja potrafiłam kiwnąć głową i pozwoliłam się nieznajomemu zbadać. Było To dla mnie katorgą bo każdy Jego dotyk mnie bolal- Mógłbyś ograniczać się z dotykaniem MNie??
-Sprawiam ci ból?? Dobrze- nie odpowiedziała czekałam nie cierpliwie do końca tego
Gdy skończył mnie opatrywać i tłumaczyć , że powinnam długo odpoczywać  i leżeć w łóżku bo mam sporo ran otwartych i liczne potłuczone żebra i klika złamania Był nie małym szoku , że tak długo wytrzymałam.
-Pojedziesz do Nas do klanu przygotujemy dla CIebie pokój byś mogła w spokoju zregenerować się i odpocząć
-Nie! Jade do Siebie . Do zamku- zaczełam się kłócić z jak sie domyśliłam z partnerem Toma
-Ale nie powinnaś byc teraz sama...-
-Tam mam swoje rzeczy i chce tam troche pobyć 
-Dobrze- odezwal sie Tom- ale pojedzie z Tobą Paul - i pokazał na ubranego jak żołnierza mężczyne który mnie tu przyprowadził. Gdy na niego patrzyłam miałam ochotę zasłonić się Jego wzrok był przeszywający i jakiś taki nie do opisania. Wolałam w tamtej chwili nie odzywac sie do Tego mężcvzyzny. Zwróciłam sie Do Toma  omowiliśmy moj wyjazd do domu. Po długich negocjacjach  mogłam wrocic do Siebie  Były tylko kilka warunków do spełnienia masz przynajmniej dwa razy dziennie do Niego dzwonić nie przemęczać się i Jak najszybciej Do Niego przyjachać.

I tak po długich godzinach byłam w domu i odrazu usnała w Swoim łóżku. Pierwsze dni Mojego pobytu w domu były ciązkie ciągle płakałam jadłam i spałam . mało co chodział nie miałam ochoty ani zkim kolwiek widzenia się lub rozmawiać . Dopiero po pięciu dniach spędzonych w taki sposób czas. Pozwoliłam Sobie na spacer po różanym ogrodzie. Po powrocie do swojego pokoju zaczełam myśleć co mam robic a świerze powietrze pozwalało mi zawsze  myśleć trzeźwo. 
NIwiem kiedy tak po wspominianiu ostatnich wydarzeń usnałam, ale gdy obudziałam się z postanowienie , że pojadę i zamieszkam w domu klanu . Wierząć ,że to dobra droga do nowego życia i tam znajde spokój i ukojenie duszy